Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
alicexxx
dotarło do mnie ostatnio, że przez parę ostatnich lat zaplątywałam się w relacje, których wspólną cechą było podporządkowanie.  wydawało mi się całkowicie naturalne, że będąc w związku z kimś ważniejsze jest my niż ja.  świadomie rezygnowałam z rzeczy dających mi radość, żeby spędzać czas z tą drugą osobą. odpuszczałam wyjazdy z przyjaciółmi, bo przecież sama nie mogłam z nimi jechać, a ktoś drugi nie miał ochoty się przyłączyć.  wiele malutkich wyjazdowych planów odkładałam na niezdefiniowane kiedyś - kiedy on będzie miał czas. bo chciałam różne rzeczy robić wspólnie.  przeżywałam bolesne momenty oczekiwania - aż ta druga osoba zechce spędzać ze mną czas, coś robić. albo po prostu być obok. żyłam w ciągłej gotowości. mam wrażenie, że to był zimowy sen. podświadomie traciłam siebie. doszłam do momentu, gdy miałam problem z odpowiedzeniem sobie na proste pytania - co lubię robić? jaka jestem? co sprawia mi radość?
magiczne teraz.  czas na odkrywanie siebie na nowo.  tak dawno nie byłam sama, że zapomniałam jak to jest.  chciałabym wyjechać gdzieś, pomimo mojej cholernie kiepskiej orientacji w terenie - sama. wiem, że dotąd powstrzymywał mnie przed tym strach, że sobie nie poradzę. wierzę, że to kwestia organizacji i dam radę.  będę spacerować sama po górach, lasach i pięknych europejskich miastach. zachwycać się urokiem świata i cieszyć oczy. mój gust muzyczny się sprecyzował. kupiłam bilety na koncert ulubionego zespołu i pójdę tam, nawet jeżeli to oznacza, że zrobię to sama. i wiem, że będę się dobrze bawić, bo te piosenki były przy mnie w najgorszych i najlepszych chwilach ostatnich lat. były kiedy płakałam, kiedy wydawało mi się, że wszystko jest moją winą i że nie zasługuję na miłość. wiem, że będę śpiewać najgłośniej i że popłaczę się ze wzruszenia.  kocham kino i momenty, w których potrafię utożsamić się z postacią z wielkiego ekranu. współodczuwać emocje. czuć w sobie poruszenie jeszcze długo po seansie.  uwielbiam jeść i odkrywać nowe miejsca z jedzonkiem. będę nadal powiększać moją listę miejsc wartych do schrumkania.  może przekonam się do biegania, a może nie. już nie muszę starać się sprostać czyimś oczekiwaniom. jeżeli to zrobię, to dlatego, że będę chciała. zostawiam sobie na to przestrzeń. i nie czuję się z tym źle, że jestem czasem leniem. już nie. bo to ja. a nie muszę być idealna dla samej siebie.  spróbuję podziałać charytatywnie - zawsze tego chciałam. odważę się dołączyć do jednej z obserwowanych przeze mnie organizacji. może nawet uda mi się spełnić moje grudniowe marzenie.  nareszcie się przeprowadzę, urządzę pokój i będę hodować kwiatka. i to będzie pierwsza roślinka, który nie zwiędnie. nie podzieli losu dotychczasowych wrzosów - niepodlewanych, zaniedbanych i zasuszonych, a mimo wszystko wyglądających na żywe - zupełnie, jakby były metaforą mnie z ostatnich lat.  przywiozę ze sobą rower, będę jeździć po bulwarach i czuć wiatr we włosach. bez martwienia się o to, czy jestem odpowiednia, wystarczająca, czy zrobiłam coś źle.
i mam nadzieję, że nadejdzie magiczne kiedyś. moment, w którym będę mogła powiedzieć samej sobie - lubię cię. jesteś dobrym człowiekiem.
— xxx

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl